Minęło lato – więc powspominajmy

piątek, 28 Wrzesień 2012

Tegoroczne lato dla młodzieży Mszany było pod znakiem ruchu. Młodzież z zespołów tanecznych MASTER`S i BREAK-BOYS pod koniec czerwca bawili w Rydułtowych na Górnym Śląsku a wracając zatańczyli w Niżnej Łące w gminie Miejsce Piastowe.
W czasie wakacji tańczyli jeszcze na Pikniku Rodzinnym w Załężu – gmina Osiek Jasielski, na Dniach Dukli, na otwarciu kortów tenisowych w Dukli, na dożynkach w Tylawie, Mszanie i Jaśliskach oraz na biesiadzie w Chorkówce.
Realizując projekt „W niedziele nie ma nas w domu” najpierw sprowadzony z Iwonicza specjalista przez 3 dni naprawiał nasze wiejskie rowery a potem je testowaliśmy. Indywidualnie i zbiorowo. Rowery dostały to czego im brakowało, czyli głównie: hamulce, światła, dzwonki, odblaski a nawet lusterka. Rowerzyści dostali kaski i tu powodów do zadowolenia już nie było, oj nie. Pierwszy test rowery przeszły podczas wyjazdu do Zdyni na Łemkowską Watrę. Jadąc trasą na Krempną, Nieznajową i Radocynę kilka razy trzeba przeprawić się przez Wisłokę, a potem jakby było mało wody – padało przez parę godzin. Jak mówi Grzesiek Szymczyk może nie do końca docenione zostały występy estradowe podczas Watry, ale życie obozowe – tak. Setki namiotów na dwóch zboczach, a przy namiotach ludzie z różnych stron Europy. Jedzą, piją, śpiewają, zaprzyjaźniają się.


Niezapomniana była też wyprawa na cmentarz z okresu I wojny światowej na Rotundzie. Powrót do obozu „na skróty” o mało nie zakończył się ponownym wejściem na Rotundę.

W czasie gdy panowie mokli na Watrze dziewczyny prażyły się na francuskim słońcu. Pracując cały rok (kartki świąteczne, ozdoby choinkowe, pisanki) zarobiły na wyjazd. Udało się wykupić w krakowskim Harcturze tani pobyt na obozie młodzieżowym. Co prawda droga do namiotów w Valras Plage w Langwedocji trwała 3 dni, ale warto było. Miłą przerwą w podróży był 8 godzinny pobyt w miasteczku rozrywkowym Gardaland we Włoszech co można określić jako „ośmiogodzinny zawrót głowy”. Po zapłaceniu wstępu było do dyspozycji chyba wszystko co dla rozrywki i zabawy można wybudować pod ziemią, na ziemi i nad ziemią. Było delfinarium z pokazem , był statek piracki z podziemną trasą na której czyhały niebezpieczeństwa, było kino w jakości 5 D, gdzie trzęsienie ziemi zrzucało nas z foteli a małpy z ekranu pluły i oblewały nas wodą w której się zabawiały. Były przejazdy różnymi kolejkami od patrzenia na które robiło się słabo, a co dopiero jak było się pasażerem, było magiczne drzewo wewnątrz którego niby siedziało się na stabilnej ławie a jakoś tak żołądek raz był w gardle a raz w piętach. Było wiele pokazów sprawnościowych, były fontanny zamontowane w chodnikach o których jedno było pewne, że nie wiadomo kiedy i gdzie wytryśnie z nich woda.
Jedno jest pewne: żadnej z nas nie udało się nawet połowy atrakcji zaliczyć.
Z pobytu na wybrzeżu zostanie nam na długo w pamięci plaża, baseny i dyskoteka w pianie. Podwiewał wiaterek więc w pianie byli wszyscy: ci co czekali na lecącą co chwilę z olbrzymiego wora pianę i ci, którzy byli obok.
Zwiedziłyśmy średniowieczne miasto – twierdzę Carcasooonne. Byłyśmy też na jednodniowej wycieczce do Barcelony w pobliskiej Hiszpanii. W Barcelonie oglądałyśmy stadion Nou Camp, Park Guell, Sagrada Familia i nocny pokaz fontann. Światło, muzyka i fontanny. Cudeńka z wody trudne do opisania. Dwie godziny stania z otwartą buzią i oglądania.
W połowie pobytu popłynęłyśmy promem z Tulonu do Ajaccio na Korsykę. A tam cuda natury. Góry wyrastające z morza, piękna przyroda i fantastyczne widoki. Na „naszej” plaży uczyłyśmy się windserfingu (na piasku postawienie żagla to proste, ale na wodzie już nie). Z Korsyki zapamiętamy najdłużej drogę do Bonifacio (bo bardzo wąska i bardzo kręta, przebijająca się przez góry) i samo miasto. Piracki port i forteca, który wznosi się na wapiennych skałach 70 metrów nad wodami Morza Śródziemnego nie na darmo nazwany jest „najpiękniejszym końcem świata”.

Powrót do domu oznaczał ostrą pracę nad dopięciem dożynek. VI Dożynki w Mszanie przez niektórych mieszkańców zostały uznane za najlepsze a to za sprawą zespołu Hudacy, którego występ wszystkim bardzo się podobał. Wielkie brawa zebrali też goście: 12-letnia Klaudia Rymarz z Korczyny, która śpiewała i zatańczyła taniec indyjski a także Jakub Malig z Jasionki który wyczyniał cuda żonglując piłką. Nasze zespoły – Master`s Master Break-Boys mimo „wakacyjnego” składu też zebrały wiele braw a maluchy z zespołu Master`s Baby zatańczyły premierowego walca angielskiego. Zaśpiewały nam 2 piosenki i zatańczyły także polkę country. W tak dużym programie wystąpiły w te wakacje także na dożynkach w Tylawie i Jaśliskach. Brawo!

Koniec wakacji uczciliśmy wyprawą rowerową do Jasiela. Mimo, że dowiezione zostały samochodem namioty, cały sprzęt turystyczny, jedzenie i rzeczy osobiste niektórym chłopakom nie podobało się to, że na terenie rezerwatu nie ma asfaltu i trzeba było jechać żwirówką. Woleli też jeść jedzenie przygotowane przez dziewczyny i najlepiej by było aby same „baby” chodziły po drzewo na ognisko. Ale jednak do domu Im się nie śpieszyło i po zmianie miejsca obozowiska, dokupieniu prowiantu zostaliśmy dzień dłużej niż było planowane. Więc chyba nie taki ten diabeł straszny.

Udało się nam także wykorzystać słoneczną pogodę i wykonać prace budowlane – odwodnienie budynku Domu Ludowego, ale to temat na osobny artykuł.

16 września mieszkańcy Mszany wybrali się na wycieczkę na spływ Dunajcem. Transport i ubezpieczenie (jak rok temu do Słoweńskiego Raju na Słowacji) zafundowało nasze Stowarzyszenie „KARPATKA” a uczestnicy sami kupili sobie bilety na spływ. Adrenaliny w zasadzie nie było, bo susza dotknęła i Dunajec. Niski poziom wody nie nasuwał myśli, że się potopimy. Część z uczestników (w tym i sołtys) zafundowali sobie emocje na czarnej trasie parku linowego w Szczawnicy. Mając porównanie z parkiem linowym w Zamardi na Węgrzech stwierdzamy, że tam było łatwiej – niżej zawieszone liny i mniej „wyśrubowane” przeszkody. Ale kto już po pionowej wiszącej drabinie wspiął się na pierwszą platformę zawieszoną gdzieś na wysokości drugiego piętra domu to doszedł do końca.
Mając takie przygotowanie następne wyzwania nie są nam straszne, a przyszłoroczna wycieczka dla mieszkańców już jest zaplanowana tak jak i młodzieżowy obóz rowerowy.

Kategoria: Aktualności, Imprezy

Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Komentowanie i pingowanie zostały wyłączone.

Komentowanie wyłączone.